mniejszy dołek. co nie znaczy, że zniknął w ogóle. na to bym nie liczyła. dobrze, że lubię muzykę, książki, filmy. ostatnio wypożyczyłam „efekt motyla”. blach, ja to mam szczęście. idź do wypożyczalni, i poproś gościa żeby polecił ci fajny thriller, mało psychologiczny. tłumaczę, że lubię morderstwa. mniam. ;) serio, wolę takie thrillery gdzie trup ściele się często gęsto. np. egzorcyzmy emily rose nie trafiły do mnie w ogóle ;) dla mnie to chyba musi latać po ekranie jakieś dziwne stworzenie, mega-monstrum ociekający krwią i z siekiera w głowie. taka już moja urocz natura.
no, ale wracając do filmu. dla mnie nawet i porywający, ale co z tego, skoro… zupełnie go nie zrozumiałam. niewiem, co było iluzja a co prawdą. może nie jestem na tyle inteligentna. heh sama niewiem. od teraz będe się kierować własną intuicją. bo mężczyźni niestety, zawodzą ;) wypożyczę sobie następnym razem „amnezję” z ashley judd [kocham! "podwójne ryzyko", "kolekcjoner"] i „nieweirną”. taki erotyczny thriller. mraaaaaaaaaaaau. :>

przeczytałam dziś „w ułamku sekundy” a. kavy. też thriller. ale i tak nic nie zastąpi a. christie. MISTRZYNI. i tyle.

w głowie piosenka jenn lopez „he’ll be back”. dla muzyki. tzn. podkładu muzycznego. hehe ;)

britni ma drugiego bobaska!!! congratulations! :)