hmmm… co u mnie?nic ciekawego :] szkoła zaczęta, narazie bilans bardzo dodatni, oby tak dalej. katuje się ostatnio ciągle piosenką Brit [btw. wszystkiego najlepszego z okazji narodzin synka :D :)_] „I run away”…
hmmm… let’s pretend that I’ve moved on… KOCHAM ten song. i moglabym sluchac ciągle i ciągle. heh ale to jakieś takie cykliczne jest u mnie, bo rok temu o tej porze też była faza na I run away…